Na łamach naszej ulubionej Gazety Wyborczej (z dnia dzisiejszego), w dziale Opinie wydrukowano artykuł Tomasza Żuradzkiego określanego jako filozof i politolog. W zasadzie wystarczyłoby jedynie przedstawienie tytułu tego artykułu. Jest bardzo wymowny: “Patriotyzm jest jak rasizm”. Postanowiłem jednak przytoczyć kilka fragmentów. Świadczą one nie tylko o całkowitej pogardzie autora do podstawowych wartości społecznych, ale również (jak cytat ostatni, czy przedostatni) o jego niewiedzy, bądź ignorancji. Pokazują one jakim bełkotem karmi swoich czytelników Gazeta Wyborcza.
Autor nawiązuje oczywiście do parady wojskowej zorganizowanej 15.08. w Warszawie.
Ta prawicowa fascynacja skłonnością do przemocy - elementem niewątpliwie zwierzęcym w człowieku…
Tu pada kilka określeń w stylu maszyny do zabijania, itp. W takim razie Kwaśniewski wysyłając wojska do Iraku okazał się być skrytym prawicowcem (bo jest wyjątkowym fascynatem przemocy).
Masowa ekstaza warszawiaków na widok kilku maszyn do zabijania oraz wyjątkowe poważanie, z jakim traktuje się żołnierzy - ludzi, którzy dobrowolnie chcą zabijać innych - to jaskrawy przykład kultywowania skłonności morderczych.
Oczywiście. Takich żołnierzy jest cała masa, skąd ciągłe zainteresowanie wyjazdem do Iraku, czy Afganistanu.
Nie jestem warszawiakiem, ale skłonności mordercze mam niewątpliwie ogromne.
Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego - jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po dawno zapomnianych sposobach życia.
Oczywiście, że patriotyzm jest zbędny. Jest tak dawno zapomnianym sposobem życia, jak katolicyzm. Który niewątpliwie też jest zbędny.
Oczywiście nie mogło zabraknąć odwołania do globalnego ocieplenia:
Patriotyzm może też prowadzić do katastrofalnych skutków praktycznych - m.in. z powodu zmian klimatycznych, globalizacji czy zagrożenia terroryzmem.
Autor wspomina również o negatywnym wpływie patriotyzmu na szerzenie się chorób w Afryce. O negatywnym wpływie patriotyzmu na stabilność magnetyczną Ziemi, promieniowanie słoneczne, czy gwiezdny pył informacji nie znalazłem.
Patriotyzm nie jest więc zawsze - jakby się wydawało na pierwszy rzut oka - postawą niewinną i chwalebną, którą winniśmy w sobie pielęgnować i bezkrytycznie krzewić wśród dzieci. Czasami nie różni się niczym od najkrwawszych form egoizmu narodowego czy rasizmu.
Patriotyzmu nie powinniśmy uczyć. Tak jak nie uczymy poszanowania własności państwowej (czyli wspólnej), poszanowania życia i własnej godności. Powinniśmy pójść dalej: uczyć, że słabszych nie wolno bronić (agresja jest przecież zła). Że nie wolno bronić samych siebie (oborna przed agresorem jest formą rasizmu). Należy szerzyć tolerancję dla wszystkiego i wszystkich.
Podział świata na państwa narodowe jest przypadkowym i krótkim epizodem w dziejach ludzkości - istnieje nie dłużej niż jakieś 150 lat.
Podobnym przypadkiem było powstanie Egiptu, Grecji czy Cesarstwa Rzymskiego - takie epizodyczne państwa narodowe - w ogóle powinniśmy o nich zapomnieć.
W XX wieku największe pokazy potęgi militarnej urządzały zbrodnicze dyktatury - komunistyczne i faszystowskie. Dziś defilady wojskowe są nieodłącznym elementem autorytarnych rządów Putina. Od środy stały się także znakiem rozpoznawczym karykaturalnych rządów naszych bliźniaków.
Autor oczywiście przemilcza, że współcześnie w wielu krajach organizuje się takie defilady - jak np. we Francji albo we Włoszech, które raczej nie są komunistyczne, ani tym bardziej faszystowskie.
Autor jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jeśli wszyscy absolwenci tej uczelni mają taką wiedzę, to trzeba się przyjrzeć programowi nauczania.
Dwie strony dalej, WybGazeta pisze o 600 mln nadwyżce budżetu naszego kraju. Oczywiście nie jest to żadna zasługa PiSu, tylko pędzącej gospodarki (która pędzi sama z siebie) i Balcerowicza.
Nie czuje się na siłach tego komentowac, same bzdury.
Chroń nas Panie Boże przed filozofami, a politologami zwłaszcza.