Jacy (nie) jesteśmy

Rozpoczęła się kampania wyborcza i wszystko wskazuje na to, że interesujących materiałów do komentowania w niej nie zabraknie. Zaledwie cztery dni po ogłoszeniu terminu wyborów lewicowy “Przegląd” piórem Roberta Walenciaka w artykule “Kto zagłosuje na PiS” przeprowadza merytoryczną – swoim zdaniem – analizę elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Łatwo się domyślać, że zostaliśmy okrzyknięci prymitywami, niewykształconymi staruchami, itd., itp. Przy okazji opluwania uczciwych ludzi tygodnik dopuścił się wielu wypaczeń, przeinaczania faktów, czy wręcz kłamstw. Pozwolę sobie zareagować na część przeczytanego bełkotu: 

Na tych wyborcach, jak widać, żadnego wrażenia nie zrobiły zeznania Janusza Kaczmarka, bezprawne aresztowania, kłamstwa Zbigniewa Ziobry. Nic. Nie wzruszyły ich ataki rządu na lekarzy i na pielęgniarki, podsłuchy ani awantury. Dlaczego? Co takiego się stało, że PiS ma twardy elektorat, którego nic nie jest w stanie naruszyć?

Odpowiedź jest bardzo prosta, panie redaktorze: Kaczmarek nie posiada żadnego autorytetu; jego rewelacje są jak SF Lema. Nie było żadnych bezprawnych zatrzymań, chyba że aresztowania łapówkarzy są wg. “Przeglądu” bezprawne. Ataki na lekarzy i pielęgniarki? Skoro postawienie sprawy tak: nie dostaniecie kasy, bo jej nie ma i wara jest atakiem, to OK. 

To jest pierwszy wielki triumf Kaczyńskich – zdemolowali ład debaty publicznej, zaatakowali autorytety, zburzyli punkty odniesienia.

Właśnie o to chodziło: o likwidację pseudoautorytetów, zburzenie status quo, wg. którego rację mają tylko Michnik i Balcerowicz. Rozpoczęte działania mające na celu likwidację swoistego Matrixa, jakim była i ciągle jeszcze jest III RP, jest rzeczywiście wielkim trimfem braci Kaczyńskich.

Ten elektorat dobrze więc przyjmuje działania PiS. Ataki na sędziów, na demokratyczne zasady? Zwolennik państwa autorytarnego przyjmie je z zadowoleniem. 

Oczywiście: wszyscy wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, to maniacy autorytaryzmu – kolejny bełkot, frazes, z którym się nie dyskutuje, bo nie ma po co. O tym zjawisku już pisałem.

Ten wyborca nosi bowiem w sobie kompleksy – wobec tych, którym się powiodło i wobec innych, a także poczucie krzywdy. (…) Gdy więc Kaczyński mówi, że walczy z bogatymi, że nie ma teraz świętych krów, bo ci “z góry” też mogą trafić za kratki, to wyborca PiS klaszcze z radości. Bo rząd, niejako w jego imieniu, poniża tych, którym zazdrościł.

Ja, jako wyborca PiS, noszę taki kompleks: nienawiść wobec tych, którzy przy użyciu krętactwa, łapówkarstwa, kradzieży i malwersacji dorobili się mega-fortuny kosztem uczciwych obywateli. “Przegląd” określa ich mianem: “ci, którym się powiodło”. 

Ciesze się, że wreszcie kończy się era tych, co zawsze mają rację; era nietykalnych – właśnie owych świętych krów.

Elektorat PiS-owski często reaguje prymitywnie – uważa, że tylko działanie brutalne i agresywne jest oznaką siły i gwarantem sukcesu. Dlatego tak łatwo kupuje PiS-owską propagandę dotyczącą polityki zagranicznej. Że dopiero teraz, gdy awanturujemy się w stosunkach z Niemcami i Rosją, jesteśmy przez te państwa “szanowani”. Oczywiście, nic bardziej błędnego, ale czy kategoria skuteczności polityki zagranicznej ma w dyskursie z elektoratem PiS znaczenie?

Zdaniem “Przeglądu”, ale i również “GW” i innych TVNów, polityka zagraniczna Polski powinna się sprowadzać do lizania tyłków Rosji i Niemiec. Do uległości. Rząd Jarosława Kaczyńskiego, choć nie dość skutecznie, przełamuje ten stereotyp. Polska jest dużym krajem europejskim i ma prawo stawiać Unii warunki. Stanowczość, czy - jak woli określić “Przegląd”- brutalność i agresywność, jest przymiotem, który powinien cechować naszą politykę zagraniczną. Każdy kto twierdzi inaczej albo ma niewielką wiedzę na temat stosunków międzynarodowych (np. czerpie ją z mediów), albo życzy naszemu krajowi porażki.

A o tym, jak jest wykorzystywana [władza - przyp. O@b], dowiedzieliśmy się z zeznań Janusza Kaczmarka i byłego szefa policji, Konrada Kornatowskiego. Którzy opowiadali, jak na polecenie Zbigniewa Ziobry i prokuratura, i policja szukały haków na Barbarę Blidę, jak naciskano na prokuratorów, jak z informacji służb specjalnych robiono show.

O braku autorytetu Kaczmarka pisałem wyżej. Dziś doskonale wiadomo, że to właśnie Janusz Kaczmarek był odpowiedzialny za medialny show – był źródłem przecieku do mediów informacji o wielu sprawach prowadzonych przez prokuraturę. Najgłośniejsza z nich to sprawa szwajcarskich kont lewicy. To właśnie po konferencji prasowej Kaczmarka, tamtejsza prokuratura odmówiła dalszej współpracy.

1 Odpowiedź do “Jacy (nie) jesteśmy”


  1. 1 brownie 16 wrzesień 2007 o 23:22

    Tak broni się układ.

    Najpierw się grzebie w IPN-ie a potem krzyk o lustrację.
    Prosi się o wyrozumiałość i przebaczenie dla zbrodniarzy stanu wojennego a tu słyszę wezwania aby Kaczyńskich i Ziobrę pod sąd.
    Autorytety? Gdzie? Które? Te co plują na swoją ojczyznę za jej granicami.
    Autorytet, który urlopu nie przerwał i nie wrócił do kraju gdy jego kariera się waliła. To do Włoch pojechali szpece od PR i szkolili autorytet jak ma kłamać na konferencjach i przed wszelkimi komisjaami. Nie przewidzieli co mówi do niepytającego obrazu z kamer.

    Krytycy Leppera i Giertycha, teraz ich obrońcy. Ktoś tu zwariował tylko kto?

    Jedno jest pewne. Jak nie Kaczyńscy, nie Ziobro, jak nie teraz to za lat ileś ale ktoś to rozliczy i zaboli jeszcze bardziej.


Dodaj komentarz