Wielką wrzawę wywołała w mediach (i na razie tylko tam) decyzja o wecie rządu polskiego w sprawie ustanowienia europejskiego dnia przeciw karze śmierci. Oburzenie wywoływał fakt, że jedynym przeciwnikiem inicjatywy była Polska, najbardziej katolicki kraj w UE. Ja z wetem się zgadzam, ale sprawę rozwiązałbym inaczej i chyba lepiej niż zrobił to Kaczyński. Domyślam się, że sprzeciwił się tej inicjatywie na zasadzie “na złość mamie…”. Bo powiedzmy sobie szczerze: poparcie takiej inicjatywy nie miałoby żadnego znaczenia - po pierwsze pokazałoby hipokryzję ”postępowych” krajów UE, a po drugie nie miałoby żadnego wydźwięku (nawet brukowce amerykańskie by o tym nie wspomniały). Jednak zdecydowanie silniejsze wrażenie zrobiłoby postawienie sprawy tak: popieramy ustanowienie dnia przeciw karze śmierci, ale wy wszyscy podpisujecie się pod naszym projektem zakazu w całej UE wykonywania aborcji i eutanazji. Jestem pewien, że całe to towarzystwo wydałoby wtedy histeryczny jazgot. A to zwróciło by uwagę tzw. “opinii społecznej” na hipokryzję niektórych krajów Unii: z jednej strony zabraniają oni zabijania bestialskich przestępców (mordujących albo gwałcących małe dzieci), a z drugiej pozwalają na zabijanie niewinnych nienarodzonych albo starszych wiekiem. I gdzie tu ta wolność?
Na zakończenie: jako chrześcijanin jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji, eutanazji i kary śmierci. Jednakże jestem tylko człowiekiem, który łatwo ulega emocjom i chwilami chętnie poparłbym inicjatywę wprowadzenia w Polsce kary śmierci dla najcięższych przestępstw.
Jestem chrześcijaninem i opowiadam się za karą śmierci.
“Kto tak uderzy człowieka, że ten umrze, poniesie śmierć”.
II Ks. Mojżeszowa 21, 12
“Jeżeli kto zabije człowieka, poniesie śmierć”.
III Ks. Mojż 24, 17