Cuda, cuda ogłaszają. I na razie tyle.

Zaczął się rok 2008. Minął okres ochronny dla nowej władzy. Czas zabrać się za merytoryczną ocenę poczynań rządu i okolic.

Zacząć należy od samego składu: największe kontrowersje budzi obecność pana Ćwiąkalskiego na stanowisku ministra sprawiedliwości. I nie chodzi tylko o interesujące początki działań politycznych (członkostwo zarówno w PZPR, jak i od ‘81 roku – w Solidarności), ale o klientów pana Ćwiąkalskiego – takich oligarchów jak Tomasza Wróblewskiego, czy Henryka Stokłosy. Wiele pisze się także o udziale pana ministra w sprawie tzw. “trójkąta Buchacza” (po szczegóły odsyłam do Google.pl). Gdybym był tak złośliwy, jak np. pan Niesiołowski, wypomniałbym jeszcze Ćwiąkalskiemu aparycję (facjatę ma akurat do tego ministerstwa, ale pasuje do innej pozycji na wokandzie).

Donald Tusk w kampanii wyborczej zapowiadał cuda (dla przypomnienia: kiedyś SLD zapowiadało gruszki na wierzbie) i – choć cudów na zawołanie nie ma i nie będzie (chyba że Tusk załatwi to z Dziwiszem) – trzeba przyznać, że pojawiają się zdarzenia, które do rangi cudów mogłyby zostać śmiało awansowane. Jednym z nich jest wycofanie się PO z reformy podatkowej – podatku liniowego nie będzie. Innym cudem jest podwyżka cen wszystkiego i zapowiedzi strajków przez kolejne związki zawodowe (lekarze, nauczyciele; górnicy już strajkują) – czemu jest tak źle, skoro jest tak dobrze?

Donald Tusk jest nie tylko cudotwórcą, ale również bioenergoterapeutą, Kaszpirowskim naszych czasów. Wystarczyło tylko powołać Tuska na premiera i od razu polskie krowy i świnie ozdrowiały, a Moskwa – zadowolona z wyniku badań – natychmiast wycofała swoje embargo. Mam nadzieję, że każdy już się zorientował, że emargo było akcją polityczną wymierzoną w rząd Jarosława Kaczyńskiego.

Generalnie należy przyjąć, że polityka zagraniczna rządu PO jest najoryginalniejszą w historii. Tusk pojechał klęczęć do Berlina; kamery pokazywały wzajemne poklepywania z Angelą; sam premier po powrocie był zadowolony ze swojej wizyty… I co? Jajco, jak to zwykłem mówić. Kompletnie niczego nie załatwił: Niemcy nadal chcą budować rurociąg pod Bałtykiem i centrum wypędzonych w centrum Berlina. Niewątpliwy sukces i właściwy kurs polityki zagranicznej.

Do cudów Platformy należy też zjawisko niebudowania stadionów i autostrad, a także uporczywe unikanie tejże czynności: po przeszło miesiącu od chwili powołania rządu nie powstał ani jeden kilometr autostrad, a pod Stadion Narodowy nie wykopano nawet fundamentów. Rozkopuje się natomiast coraz więcej ulic Warszawy, efektem czego na stadion (zakładając, że powstanie) nie będzie można dojechać.

Tusk wprowadza również nowe zasady matematyki: “do końca 2008 wycofamy żołnieży z Iraku, nie mogą dłużej brać udziału w nie naszej wojnie” – tego typu hasła pojawiały się w środowiskach okołorządowych. Oczywiście nie przeszkodziło to zwiększyć kontygentu w Afganistanie. Cud.

Pomysły rządu Tuska pojawiające się w ostatnich dniach, również nie napawają optymizmem: Ewa Kopacz proponuje zwiększenie kwoty ubezpieczenia zdrowotnego jako remedium na sytuację w służbie zdrowia. Nie można do tego absolutnie dopuścić. Każdy, kto przyłoży do tego rękę, zostanie nazwany i będzie traktowany jak przestępca. Byłaby to zbrodnia na narodzie, a wręcz zamach stanu. Powiedzmy po raz kolejny: receptą na brak funduszy w służbie zdrowia, nie jest zwiększanie składki, a szukanie dodatkowych źródeł finansowania, takich jak drobne (2- lub 5-o złotowe) opłaty w przychodniach, pokrywanie kosztów łóżek szpitalnych i wyżywienia podczas hospitalizacji. Najgorsze, że PiS najprawdopodobniej chce maczać palce w tym zamachu na uczciwych obywateli.

Na zakończenie o pewnym Symbolu. Czy ktoś oglądał jubileusz Polsatu? Kto był tam zaproszony: cała elita PO i SLD: Komorowski, Schetyna, Szmajdziński i inni. To wydarzenie jest Symbolem “niezależności” mediów komercyjnych w Polsce.

0 Odpowiedzi do “Cuda, cuda ogłaszają. I na razie tyle.”



  1. Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz