Archiwum Strony 2

Śmiech na sali (sejmowej)

Dwie śmieszne informacje z dnia dzisiejszego. Na wniosek Romana Giertycha opozycja przegłosowała przerwę w czytaniu stenogramu z przesłuchania Janusza Kaczmarka. Mogliby się zdecydować. Albo chcą szybko poznać “prawdę” i “podjąć stosowne kroki”, albo nie.

Leszek Miller domaga się (!) od ministra Zbigniewa Ziobro, aby ten podał mu swój osobisty adres. Inaczej ex-premier nie może złożyć pozwu w sądzie przeciwko ministrowi. Ja się p. Ziobro nie dziwię: też bym nie podał prywatnego adresu takiemu komuniście.

Pochwała Głupoty

Przeczytałem artykuł Grzegorza Wierzchołowskiego pt. “Radio Samoobrona” (Gazeta Polska z 22.08). Autor pisze w nim o zbliżeniu pomiędzy Andrzejem Lepperem i ojcem Tadeuszem Rydzykiem. O nowej politycznej miłości Ojca Dyktatora do Samoobrony. Szczerze polecam lekturę.

Punktem wyjścia dla mojego komentarza jest w tym artykule cytat następujący:

3 sierpnia w podobnym tonie (wychwalającym Samoobronę – przypis O@b) wypowiadała się w Radiu Maryja prof. Anna Raźny, oskarżając braci Kaczyńskich o “pozorowanie budowy IV RP”, “kontynuację umów okrągłostołowych” i “niewyobrażalny makiawelizm”. Jako cyniczną prowokację wobec byłego koalicjanta potraktowano też oddanie Ministerstwa Rolnictwa Wojciechowi Mojzesowiczowi. Publicyści i lektorzy Radia mówią niemal jednym głosem – pakt stabilizacyjny rozpadł się w wyniku intryg Prawa i Sprawiedliwości, a honoru narodowej koalicji bronią szkalowani przez Kaczyńskich o. Rydzyk oraz prawdziwa partia “prosocjalna”: Samoobrona.

Stało się. Oto jesteśmy świadkami kolejnego – po Wielgus-gate – zbliżenia Radia Maryja do Gazety Wyborczej i Nie. Zdumiewające, jak jednocząca potrafi być walka ze wspólnym wrogiem. Tym wrogiem jest oczywiście Prawo i Sprawiedliwość. Od chwili wybuchu politycznej awantury z Andrzejem Lepperem w roli głównej, media antypisowe w rozmaity sposób próbują głównym winowajcą całej sprawy uczynić PiS. O tym, że im się to nie udaje, bo robią to nieudolnie, pisze Piotr Lisiewicz w artykule “Melodramat źle wyreżyserowany” (w tym samym numerze GP).

Jednakże zarówno Piotr Lisiewicz, jak i Grzegorz Wierzchołowski, nie uwypuklili metod stosowanych przez obrońców III RP. Ponieważ ci ostatni doskonale zdają sobie sprawę, że w merytorycznej dyskusji z PiSem ponieśliby druzgocącą klęskę, obrali inną taktykę. Metoda jest doskonała: wystarczy tylko rzucić absurdem. Nawet nie kłamstwem, ile zlepkiem absurdalnych pseudo-faktów, rzekomych cech wroga. Użyć tak nierealnych argumentów, ażeby wróg nie próbował ich zbić. Dla przykładu: “Polska pod rządami PiS staje się krajem faszystowskim”, “Kaczyńscy mówią o zasadach, a sami je łamią nie dymisjonując Ziobry”, czy wspomniane “intrygi Prawa i Sprawiedliwości”. I jak tu udowadniać, że nie jest się wielbłądem? Z takimi tezami nie da się dyskutować - są one irracjonalne. Ale media uwielbiają takie zagrywki. Rzucają hasła, licząc że znajdą odzew w społeczeństwie. I z przykrością stwierdzam, że znajdują. Ludzi, którzy dali się nabrać na dziennikarskie farmazony nie brakuje. Również wśród tych, którzy w 2005 roku poparli PiS. Uwierzyli w wizję kraju kreowaną przez różnych Żakowskich. Sytuację celnie skomentowała dziś Zyta Gilowska:

Pojawiły się obecnie intrygi polityczne jak w średniowiecznych dworach, a my uczciwie pracujemy i boimy się włączyć telewizor. Świat jest inny, niż wmawiają nam oponenci polityczni. Żaden fakt nie został pokazany opinii publicznej zgodnie ze stanem faktycznym. A te przekazy dotyczą spraw najważniejszych dla Polaków.

Jak możemy z tym walczyć? Tylko poprzez wyśmianie. Śmieszni są bowiem ci, którzy domagają się dymisji Ministra Sprawiedliwości, argumentując to oskarżeniami rzuconymi przez Leppera. Nagle stają po stronie Wodza? Przestępcy, ex-partyjniaka, Mistrza Gumofilców? Pogratulujmy takim ludziom znalezienia nowego autorytetu. Śmieszni są również ci, uważający Kaczmarka za “świadka koronnego”. Bo nie przyszło im do zwietrzałych główek zapytać dlaczego pan Minister widząc co się rzekomo dzieje, nie nagłośnił sprawy, tylko trzymał to aż do dymisji (sześć miesięcy!)? Przykładów można by mnożyć – w mediach codziennie dostrzegamy współczesną “Pochwałę głupoty”.

Ambasador pokoju

Na łamach naszej ulubionej Gazety Wyborczej (z dnia dzisiejszego), w dziale Opinie wydrukowano artykuł Tomasza Żuradzkiego określanego jako filozof i politolog. W zasadzie wystarczyłoby jedynie przedstawienie tytułu tego artykułu. Jest bardzo wymowny: “Patriotyzm jest jak rasizm”. Postanowiłem jednak przytoczyć kilka fragmentów. Świadczą one nie tylko o całkowitej pogardzie autora do podstawowych wartości społecznych, ale również (jak cytat ostatni, czy przedostatni) o jego niewiedzy, bądź ignorancji. Pokazują one jakim bełkotem karmi swoich czytelników Gazeta Wyborcza.

Autor nawiązuje oczywiście do parady wojskowej zorganizowanej 15.08. w Warszawie. 

Ta prawicowa fascynacja skłonnością do przemocy – elementem niewątpliwie zwierzęcym w człowieku…

Tu pada kilka określeń w stylu maszyny do zabijania, itp. W takim razie Kwaśniewski wysyłając wojska do Iraku okazał się być skrytym prawicowcem (bo jest wyjątkowym fascynatem przemocy).

Masowa ekstaza warszawiaków na widok kilku maszyn do zabijania oraz wyjątkowe poważanie, z jakim traktuje się żołnierzy – ludzi, którzy dobrowolnie chcą zabijać innych – to jaskrawy przykład kultywowania skłonności morderczych.

Oczywiście. Takich żołnierzy jest cała masa, skąd ciągłe zainteresowanie wyjazdem do Iraku, czy Afganistanu.

Nie jestem warszawiakiem, ale skłonności mordercze mam niewątpliwie ogromne. 

Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego – jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po dawno zapomnianych sposobach życia.

Oczywiście, że patriotyzm jest zbędny. Jest tak dawno zapomnianym sposobem życia, jak katolicyzm. Który niewątpliwie też jest zbędny.

Oczywiście nie mogło zabraknąć odwołania do globalnego ocieplenia

Patriotyzm może też prowadzić do katastrofalnych skutków praktycznych – m.in. z powodu zmian klimatycznych, globalizacji czy zagrożenia terroryzmem.

Autor wspomina również o negatywnym wpływie patriotyzmu na szerzenie się chorób w Afryce. O negatywnym wpływie patriotyzmu na stabilność magnetyczną Ziemi, promieniowanie słoneczne, czy gwiezdny pył informacji nie znalazłem.

Patriotyzm nie jest więc zawsze – jakby się wydawało na pierwszy rzut oka – postawą niewinną i chwalebną, którą winniśmy w sobie pielęgnować i bezkrytycznie krzewić wśród dzieci. Czasami nie różni się niczym od najkrwawszych form egoizmu narodowego czy rasizmu.

Patriotyzmu nie powinniśmy uczyć. Tak jak nie uczymy poszanowania własności państwowej (czyli wspólnej), poszanowania życia i własnej godności. Powinniśmy pójść dalej: uczyć, że słabszych nie wolno bronić (agresja jest przecież zła). Że nie wolno bronić samych siebie (oborna przed agresorem jest formą rasizmu). Należy szerzyć tolerancję dla wszystkiego i wszystkich. 

Podział świata na państwa narodowe jest przypadkowym i krótkim epizodem w dziejach ludzkości – istnieje nie dłużej niż jakieś 150 lat.

Podobnym przypadkiem było powstanie Egiptu, Grecji czy Cesarstwa Rzymskiego – takie epizodyczne państwa narodowe – w ogóle powinniśmy o nich zapomnieć. 

W XX wieku największe pokazy potęgi militarnej urządzały zbrodnicze dyktatury – komunistyczne i faszystowskie. Dziś defilady wojskowe są nieodłącznym elementem autorytarnych rządów Putina. Od środy stały się także znakiem rozpoznawczym karykaturalnych rządów naszych bliźniaków.

Autor oczywiście przemilcza, że współcześnie w wielu krajach organizuje się takie defilady – jak np. we Francji albo we Włoszech, które raczej nie są komunistyczne, ani tym bardziej faszystowskie.

Autor jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jeśli wszyscy absolwenci tej uczelni mają taką wiedzę, to trzeba się przyjrzeć programowi nauczania.

Dwie strony dalej, WybGazeta pisze o 600 mln nadwyżce budżetu naszego kraju. Oczywiście nie jest to żadna zasługa PiSu, tylko pędzącej gospodarki (która pędzi sama z siebie) i Balcerowicza.

Orwell’a ciąg dalszy

Media znalazły sobie nowego bohatera, męczennika szalejącej dyktarury PiS. Został nim nie kto inny, jak Janusz Kaczmarek, odwołany minister MSWiA. W specjalnym oświadczeniu napisał:

Służba Ojczyźnie była i jest dla mnie najwyższym zaszczytem. Jedyne co mogę sobie zarzucić, to że zbyt późno zrozumiałem jak niektórzy rządzący wykorzystują władzę dla swych prywatnych celów i ambicji. Zwłaszcza, że dziś podzieliłem los innych odsuniętych, a oddanych krajowi polityków.

W aktualnej sytuacji nie można stać z boku i nie reagować, gdy dokonuje się zamachu na podstawy demokracji, poprzez zwalczanie przeciwników politycznych, przy wykorzystaniu tajnych służb.

Rzeczywiście Lepper jest bardzo oddany krajowi. Podobnie jak Łyżwiński i reszta. Demokracja jest zagrożona: premier Kaczyński zamknął wszystkie wolne media, co dzień o 5 rano setki niewinnych Polaków zostaje aresztowana. Przecież to widać na każdym kroku.

Od dawna “pewne środowiska” kreują katastroficzną wizję Polski. Robią to skutecznie, zgodnie z ubecką zasadą, że kłamsto powtórzone po stokroć, staje się prawdą. Wybory będą dobrą okazją do skonfrontowania świata przedstawianego w mediach z rzeczywistością: wizja szalejącej cenzury z jazgotem i histerią codziennie prezentowaną w TV; wizja krachu gospodarczego z boomem budowlanym; wizja zamachu na demokrację z obecnością w polskiej polityce lewactwa, libertynizmu i skrajnej, faszyzującej prawicy?

“Pewne środowiska” się gubią. Nie da się w nieskończoność powielać tych samych kłamstw. Nie da się wielokrotnie odgrzewać tego samego kotleta. Ale oni próbują. A nóż nikt się nie zorientuje.

Praworządny Miller

Od kiedy premier Kaczyński zapowiedział nowe wybory parlamentarne, w mediach zaczęli pojawiać się politycy, którzy w poprzednich wyborach dostali – za przeproszeniem – kopa od wyborców. Ostatnio pisałem o demokratach.pl, a dziś dał o sobie znać niejaki Miller Leszek. To była tylko kwestią czasu, kiedy media przypomną sobie o swoim pupilku. I wreszcię się stało. Leszek Miller w dniu dzisiejszym zwołał konferencję prasową w Sejmie (czemu tam, nie wiadomo – może się wybiera?),  na której ogłosił złożenie pozwu do prokuratury przeciw Zbigniewowi Ziobro. Pan minister na konferencji prasowej 20 lipca śmiał stwierdzić, że pan Miller jest osobiście odpowiedzialny za umożliwienie ucieczki Edwardowi Mazurowi. Czemu były premier przypomniał to sobie dopiero po 23 dniach? Taka impreza była? Do tego raczej nie dojdziemy.

To, że Miller – pośrednio lub bezpośrednio – odpowiada za ucieczkę Mazura, jest raczej pewne. Ciekawe, że przy okazji były premier wspomniał o rzekomych akcjach prowadzonych przeciw jego synowi przez CBA. I właśnie to najbardziej obraziło pana Millera:

Panie Ziobro, to ja jestem pana przeciwnikiem politycznym, a nie moja rodzina – oświadczył na konferencji Miller. – Jak się pan chce ze mną bić, to proszę to czynić ze mną, a nie z Bogu ducha winnymi moimi bliskimi. Niech pan będzie mężczyzną, a nie chłystkiem – podkreślił. (Źródło: Interia.pl)

Po pierwsze: Boga w to, komuchu, nie mieszaj. Po drugie: Millerem juniorem od dawna interesuje prokuratrura. Wielokrotnie jego osoba pojawia się przy sprawach z pogranicza polityki, biznesu i mafii. 

PrzebuDzenie

Czy ktoś jeszcze pamięta o istnieniu Partii Demokratycznej? Na szczęście (tylko dla kogo?) politycy tej partii nie pozwalają o sobie zapomnieć. Panowie Onyszkiewicz i Lityński stwierdzili, że jedynym wyjściem z obecnej sytuacji politycznej są wybory. No rychło w czas się panom przypomniało…

Z tej okazji wystosowali list, w którym odgrzali trochę starych kotletów: państwo policyjne, państwo będące pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej; a poza tym postraszyli załamaniem gospodarki itd. itp. Czyżby PD urwało się z choinki?

Krótka uwaga

Odnośnie zmiany na stanowisku ministra MSWiA: bardzo się cieszę z dymisji ministra Kaczmarka (tak!). Jest to dowód na to, że bracia Kaczyńscy wprowadzają w Polsce standard etyczny najwyższych światowych lotów (wiem, to banalne). W rządzie nie ma miejsca dla ludzi, na których padłby nawet najbledszy cień podejrzeń.

Mam tylko jedno zastrzeżenie dot. osoby nowego ministra, pana Władysława Stasiaka: mówi za dużo (za obficie) i zbyt szybko. Bardzo źle to wypada w mediach. Z rozmowy w tvn24 z dn. 8.08 nie zrozumiałem za wiele.

Jakie roszczenia?

Wyjątkową bezczelnością i chamstwem popisał się reprezentant niemieckich władz. Wymyślił sobie, że Polska jest winna Niemcom zwrot dzieł rzekomo zagarniętych przez Polaków, a znajdujących się przed wojną na terytorium Prus Wschodnich. Nię będę nawet niszczył moich cennych palców (poprzez stukanie w klawiaturę), żeby wytłumaczyć temu panu i jemu podobnym mechanizmy wojny i streścić II wojnę światową. To oczywiste, że Niemcom nie należy się nic. Niech lepiej myślą jak zrekompensować np. Włochom dzieła skradzione z opactwa na Monte Cassino.

Uważam, że tłumaczenia minister Anny Fotygi są całkowicie zbędne. Podobne odzywki ze strony Niemiec, a świadczące o odradzających się tam skłonnościach faszystowsko-nazistowskich należy ignorować (ew. wytaczać procesy karne).

W tym miejscu pozwolę sobie na pewną dygresję. Sprawa dotyczy nauki historii w szkołach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych (w szczególności). Stary podział (8+4) pozwalał na powtórzenie i pogłębienie w szkołach średnich, materiału z klas szkoły podstawowej. Obecnie (6+3+3) nie ma na to najmniejszych szans – materiał jest przeogromny. Są dwa możliwe rozwiązania. Jedno z nich, zaprezentował na początku swojego urzędowania minister Roman Giertych – podział lekcji historii na dwa przedmioty: historię Polski i historię świata. W obecnej sytuacji finansowej w szkolnictwie nie ma na to szans (ale sam pomysł jest dobry). Drugim pomysłem jest gruntowna reforma programu nauczania historii. Oczywiste jest, że należy znać historię swojego kraju, Europy i Świata, ale powinniśmy postawić na pewien kompromis. Uważam, że szczególny nacisk powinno się kłaść na historię najnowszą (od II WŚ). Tematy takie jak: Powstanie Warszawskie, walka z komunizmem w Polsce i na Świecie, są bardzo często pomijane lub omawiane jedynie pobieżnie (zawsze z braku czasu). Śmiem twierdzić, że nieznajomość najnowszej historii przez młodych Polaków jest jedną z przyczyn niskiej frekwencji w wyborach i takich, a nie innych życiowych decyzji.

Orwell by się (nie) uśmiał

Wiele już powiedziano i napisano o trzęsieniu ziemi w koalicji. Godziny rozmów, polemik i wywodów dotyczących sytuacji z ostatnich dni. I ja mógłbym dorzucić coś od siebie. Wykładać winy Leppera, Giertycha. Albo wykpiwać ich śmieszne żądania. Daruję sobie. Jedno przykuło moją uwagę: zarówno koalicjanci, jak i opozycja, czy media rozgłaszają z nieukrywaną uciechą, jakoby premier Kaczyński rozwiązał koalicję. Najśmieszniejsze były słowa Andrzeja Leppera: wychodziMY z koalicji, ale to premier zerwał koalicję. Wtórują mu (Lepperowi) w tym media.

Doprawdy, słuchając tego wszystkiego możnaby dojść do wniosku, że staliśmy się bohaterami powieści Georga Orwell’a. Istny absurd. Do kwadratu. Co tam – nawet Orwell nie wymyśliłby tego lepiej. A tu proszę: media III RP (z rzekomo propisowską TVP na czele) wkładają nam w oczy i uszy bełkot sądząc, że ktoś się nabierze. Czy jest ktoś, kto wierzy w te brednie? Na pewno, bo głupich i naiwnych nie brakuje. Ale jak trzeba być bezczelnym, żeby inteligentnym ludziom wmawiać, że są osłami? Tak potrafią tylko media. Dodam: polskie media.

Lipiec w telegraficznym skrócie

7.07

Na całym świecie odbyły się koncerty pod wspólną nazwą Live Earth. Poświęcone były globalnemu ociepleniu.
Jakoś nikt nie zwrócił uwagi ile te wszystkie koncerty pochłonęły tak cennej energii i ile dwutlenku węgla (równie szkodliwego) wydaliły z siebie tłumy widzów.

8.07

Na Jasnej Górze odbył się krajowy zjazd sympatyków Radia Maryja. Wśród gości pojawili się premier Jarosław Kaczyński, wicepremierzy Andrzej Lepper, Roman Giertych i Przemysław Gosiewski.
W spektaklu nie mogło zabraknąć odwołania do abp Stanisława Grey’a Wielgusa: sympatycy RM oddali hołd swojemu męczennikowi. Ojciec Rydzyk mówił:

Usłyszałem to i powiem. W tych dniach ktoś był u ks. abp. Wielgusa i ks. abp powiedział tak: Gdybym nie zrezygnował, to by mnie zabili.

Również bp Stanisław Stefanek odniósł się całej sprawy, nawiązując w oczywisty sposób do Gazety Polskiej, która jako pierwsza napisała o współpracy Wielgusa z SB:

Czy któryś w nich [właścicieli mediów - przyp. O@b] jednym naciśnięciem, jednym skinięciem, potrafił uruchomić w całym świecie wrzask przeciwko człowiekowi, produkcję kłamstwa i śmiercionośną, pełną jadu, propagandę?

Klaskali wszyscy z wyjątkiem Jarosława Kaczyńskiego i Przemysława Gosiewskiego.
Premier zabrał głos po mszy św.:

Dziś Polska jest tutaj. Mogę to powiedzieć z pełnym przekonaniem, z pełną wiarą. I dzięki takim jak wy Polska trwa i będzie trwała, wbrew wszystkiemu, wbrew wszystkim trudnościom, wbrew tym, którzy jeszcze nie uwierzyli, tym, którzy często uwierzyć nie chcą.

Nie bardzo mi się chce wierzyć, że akurat dzięki słuchaczom Radio Maryja, Polska będzie trwała. Szczególnie po tym, jak Ojciec Dyktator broni kapusia wbrew oczywistym faktom (dokumenty) i wbrew ustaleniom dwóch komisji kościelnych. A tym bardziej po stosunku RM do Rosji (bracia Słowianie, z którymi musimy nawiązać ścisłą współpracę – takie hasła pojawiają się zarówno w Naszym Dzienniku, jak i w innych, zbliżonych do RM pismach). Nie chcę takiej Polski. Myślę, że Jarosław Kaczyński też nie.

9.07

Tygodnik Wprost opublikował ‘taśmy Rydzyka’, rzekome nagrania z wykładu o. Tadeusza Rydzyka. Jak donosi tygodnik, redemptorysta miał nazwać Pierwszą Damę ‘czarownicą’:

Ty czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się podstaw pierwsza – o eutanazji.

Oberwało się również Prezydentowi za to, że ulega lobby żydowskiemu.
No to się Naczelny Obrońca Agentów (w sutannach) popisał. Ale czego się można było spodziewać? Najpierw urządził cyrk na prawie-ingresie, a teraz obnażono jego prawdziwy stosunek do najwybitniejszego polskiego polityka od ‘89 roku.
Oczywiście wizyta premiera rządu RP (nawet prywatna!) dzień wcześniej na podjasnogórskim spędzie sympatyków Radia Maryja ukazuje się w nowym świetle. Mam nadzieję, że była ostatnią. Może nareszcie premier otworzy oczy, że Ojciec Dyktator to wyrafinowany biznesmen – pragnie za wszelką cenę zatrzymać przy sobie słuchaczy, widzów i czytelników swoich mediów (o ich słabnącej popularności można przeczytać w jednym z ostatnich numerów GP). Udaje przed nimi sympatię do PiSu, a w rzeczywistości zależy mu na utrzymaniu więzi z partią rządzącą (kiedy skończy się przewodnictwo Kaczyńskich, skończy się poparcie Ojca Dyktatora).
W tym samym dniu doszło do równie wstrząsającego wydarzenia: premier zdymisjonował Andrzeja Leppera ze stanowiska wicepremiera i ministra sportu. Kilka dni później okazało się, że nie oznacza to końca koalicji i prawdopodobnie nie będzie wcześniejszych wyborów.
Jak trafnie ktoś skomentował: ‘wychodzem ale zostajem’.
Bronisław Komorowski mówił dla GP z 11.07, że wcześniejsze wybory to jedyne rozwiązanie. No tak: wyobraźnia nie jest najsilniejszą stroną pana posła.

13.07

Stołeczny sąd rejonowy skazał Jana Rokitę na karę 5000 zł grzywny za zniesławienie Grzegorza Wieczerzaka poprzez nazwanie go bardzo znanym przestępcą. Poseł zapowiedział, że jest gotów za te słowa pójść do więzienia, bo jego zdaniem są oczywiste. Jestem z panem, panie pośle. Jak coś, to będę przysyłał paczki.

15.07

Pielęgniarki zamknęły swój obóz… pardon: miasteczko pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Cały protest lekarsko-pielęgniarski wymaga osobnego komentarza, ale jedno wydarzenie tamtej niedzieli jest niezwykle istotne: otóż pielęgniarki zorganizowały bezpłatne badania dla przechodniów. A ja się pytam: skąd miały sprzęt? Czy go kupiły (oczywiście z własnych pieniędzy)? Czy wypożyczyły z jakiegoś szpitala (również za własne pieniądze)? A czy może zwyczajnie (bezprawnie?) wyniosły go z własnych miejsc pracy?

16.07

Andrzej Lepper i Roman Giertych na wspólnej konferencji prasowej ogłosili połączenie ich partii. Nowy twór nazywać się będzie Liga i Samoobrona, w skrócie LiS. PiS LiSa się nie boi. Bo nie ma czego. Obaj panowie (AL i RG) będę od dziś mocno trzymać się za ręce (a wręcz będą się obejmować). Doskonale zdają sobie sprawę z marginalnego poparcia społecznego (dotyczy to szczególnie LPR, która samodzielnie ledwo przekracza próg wyborczy), a przecież lepiej być w Sejmie (nawet razem z Lepperem czy Giertychem), niż poza nim.

18.07

Hitler chciał doprowadzić do utworzenia supermocarstwa w Europie. Podobnie działa Angela Merkel, ale ona jest dużo sprytniejsza

Takimi oto słowami uraczył nas eurodeputowany od smoków Maciej Giertych. Fakt faktem istnieje w Unii Europejskiej tendencja utworzenia superpaństwa (keine Granzen), dowodzonego przez Niemcy i Francję, jednakże absolutnie nie może tu być porównania do III Rzeszy. Nie będę tego więcej komentował, bo nie mam zamiaru zniżać się do poziomu pana eurodeputowanego.

Drugie ważne wydarzenie tego dnia, to informacja Dziennika o raporcie przygotowywanym przez byłych pracowników rozwiązanego przez Macierewicza WSI:

Grupa oficerów zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych przygotowuje tzw. kontrraport oparty na wiedzy zdobytej podczas służby w wywiadzie wojskowym, a być może nawet na wyniesionych [pogrubienie moje - O@b] z WSI dokumentach. Będzie on wymierzony w braci Kaczyńskich oraz innych polityków dawnego Porozumienia Centrum

Raport ma dotyczyć tzw. afery Telegrafu i rzekomych związków PC z Bogusławem Bagsikiem (Art-B).
Jeśli taki raport powstanie, jego autorzy zgodnie z prawem, powinni zostać aresztowani – powód wytłuściłem w przytoczonym cytacie.

19.07

W wywiadzie dla Rzeczpospolitej premier Kaczyński zapowiada wcześniejsze wybory. Podejrzewa, że Samoobrona i LPR chcą stworzyć nową koalicję z Platformą Obywatelską. Interia.pl pisze:

(…) Liga i Samoobrona szukają porozumienia z Płatforma Obywatelską. Politycy PiS podejrzewają, że w ten sposób chcą zbudować nową koalicję większościową i przejąć rządy. W środę miało dojść do tajnego spotkania Romana Giertycha i Andrzeja Leppera z Donaldem Tuskiem. (…) Ostatecznie do rozmów z Tuskiem nie doszło. Ale Giertych niczego nie wyklucza.

I pan Premier sądzi, że taka koalicja mogłaby powstać? Oj, chyba rzeczywiście pora na wybory.

Poseł Robert Strąk (LPR) został przewodniczącym stowarzyszenia “Pomorze bez tarczy antyrakietowej”. Jak zapowiada pan poseł, celem stowarzyszenia jest obrona naszej ziemi przed tarczą antyrakietową.
Tak się zastanawiam: a może założyć stowarzyszenie, którego celem będzie ochrona naszej ziemi przez LPRem? Nię będę tu udowadniał, że tarcza antybalistyczna jest dla nas dobrym interesem – jest to oczywiste, a setki metrów kwadratowych zapisał już na ten temat Jacek Kwieciński na łamach GP i Niezależnej GP. Panu posłowi życzę, aby tarcza powstała w innym miejscu niż myśli. Wtedy wyjdzie na idiotę.

Interia.pl w innym artykule (za Gazetą Wyborczą) donosi:

Po egzaminie na aplikację w krakowskiej prokuraturze apelacyjnej na czołowych miejscach znaleźli się m.in. syn szefa owej prokuratury oraz syn ministra Zbigniewa Wassermanna. (…) Na drugim miejscu znalazł się Mariusz Giemza – syn szefa Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Józefa Giemzy, a tuż za nim Wojciech Wassermann, syn obecnego koordynatora służb specjalnych.

Ministerstwo Sprawiedliwości nie widzi przeciwwskazań:

Wyłączenie dotyczy tylko członków komisji egzaminacyjnych. Inne sytuacje nie są przewidziane w przepisach prawnych. Nie doszło do złamania procedur i przepisów prawa – oświadczył “GW” sędzia Sławomir Różycki z wydziału informacji MS. Według niego nie można też mówić o naruszeniu etyki. – Trudno wymagać, by dziecko prokuratora przeprowadzało się do często bardzo oddalonego miasta, żeby odbywać aplikację, która trwa przeszło trzy lata – uważa Różycki.

Czy komuś przypomina się Folwark Zwierzęcy? Jest to oczywista wina Trybunału Konstytucyjnego, który ukręcił łeb projektowi ministra Ziobry.

Zachęcam do przeczytania rewelacyjnego artykułu Łukasza Adamskiego, dziennikarza-amatora, pt. RedWood, czyli jak Reagan walczył z czerwonymi z fabryki snów. Artykuł powstał na okoliczność pośmiertnego odznaczenia Ronalda Reagana Orderem Orła Białego za zasługi w walce z komunizmem.
Swoją drogą portal dziennikarstwa obywatelskiego Interia360 wydaje się być ciekawą inicjatywą. Być może i ja zamieszczać będę tam jakieś artykuły?

Dziennik na swych internetowych stronach informuje, że Londyn zabiega o poparcie państw UE w konflikcie z Moskwą powstałym po tym, jak Rosja odmówiła wydania agenta podejrzanego o zamordowanie Aleksandra Litwinienki. Najlepiej całą sprawę skomentował brytyjski publicysta Roger Scruton.

Unijna solidarność to mit. Przecież Niemcy już kilkakrotnie zdołały ubić z Rosjanami interes za plecami innych państw Wspólnoty, choćby Polski

26.07

Daniel Pawłowiec, polityk LPR i minister Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (po co nam taki Urząd) wystosował list otwarty do Minister MSZ Anny Fotygi. Przytaczam fragmenty:

Stanowisko polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zaprezentowane podczas tych negocjacji (w Brukseli – przyp. O@b), jest z punktu widzenia polskiego interesu narodowego głęboko nieefektywne i szkodliwe. Szybka rezygnacja z postulatów dotyczących systemu głosowania w Radzie Unii Europejskiej naraziła Polskę na utratę wiarygodności podczas kolejnych negocjacji.

Wzywam więc Panią Minister do publicznego udzielenia informacji w jaki sposób rzekomy polski sukces podczas brukselskiego szczytu zamienił się w klęskę, w jaką stronę zmierza polska dyplomacja jeśli chodzi o integrację w ramach UE.

W tej drugiej sprawie pan minister powinien się zwrócić do IE dziennikarzy – oni najpierw trąbili o sukcesie, z którego to zdania później się wycofali.

Pierwszego cytatu komentować nie będę – przytaczam tylko po to, aby ukazać poglądy (części) polityków LPR. To ostatnio hit. Mieć poglądy antyrządowe.
Dodam jeszcze, że dzień później pan minister został odwołany.—

Ciekawostka zoologiczna: Gazeta Wyborcza alarmuje swoich czytelników, że w ciągu pięciu lat może im (czytelnikom) zabraknąć prądu. A czyni to na podstawie raportu, rzekomo opracowywanego w Ministerstwie Gospodarki. GW zapewne wzywa do oszczędzania, a ja wzywam do budowy elektrowni atomowej w Polsce.

Dla rozrywki (bo nie samą polityką żyje O@b) przytaczam – za portalem onet.pl – fragmenty bloga Ryszarda Czarneckiego:

Papuga, niewiadomej płci (nikt z senatorów nie śmiał badać, choć podobno paru miało ochotę) wykazała niebywałą polityczną poprawność, bo przyleciała do… senatorów niezależnych. Nie będzie więc papuga (papug?) gołąbkiem pokoju ani dla koalicji rządowej ani dla opozycji

Senator Kazimierz Kutz podjął się nauczyć papugę mówić, co przeraziło resztę Senatu, bo przecież to wstyd, żeby papuga nic tylko klęła…

27.07

Za Onetem:

Rząd Malezji zapowiada, że może wykorzystać prawo antyterrorystyczne przeciwko blogerom, którzy obrażają islam, bądź rządzącego krajem króla.

Wicepremier Malezji Najib Razak powiedział, że krok ten ma jedynie na celu uporządkowanie dyskusji prowadzonych za pośrednictwem internetu. Raja Petra Kamarudin, wydawca popularnego politycznego portalu Malaysia Today, oddał się w ręce policji, by odpowiedzieć na zarzuty “wyśmiewania islamu” i “zagrażania rasowej harmonii państwa”.

Ale to oczywiście w IV RP szaleje faszystowska cenzura braci Kaczyńskich. Jest gorzej niż na Białorusi. Gorzej niż w Malezji.

« Poprzednia stronaNastępna strona »